arkusz 02 — Twoja ścieżka
Coś nie działa i nikt nie chce tego ruszyć
Spokojnie. Najpierw czytamy, co masz. Potem mówimy prawdę. Dopiero potem czegokolwiek dotykamy.
Poprzednia firma zniknęła. My nie znikamy.
Kod bez dokumentacji, faktury za „utrzymanie”, telefon, którego nikt nie odbiera. Widzieliśmy ten schemat wystarczająco często, żeby zachować spokój. Nie musisz wiedzieć, co dokładnie masz — ustalenie tego jest częścią roboty.
Zapytaj:
Dlatego najpierw czytamy. Audyt jest tylko do odczytu, a każda późniejsza naprawa ma drogę powrotną.
Boję się, że ruszycie jedno i padnie reszta.
Dlatego najpierw czytamy. Audyt jest tylko do odczytu, a każda późniejsza naprawa ma drogę powrotną.
Nie wiem nawet, co mam i gdzie.
Normalne. Spisujemy, co istnieje, kto ma dostępy i co jest czyją własnością. Dostajesz to na piśmie.
Audyt. Plan. Potem naprawa — albo uczciwe „zostaw to”.
Audyt nic nie zmienia w Twoim systemie; tylko czyta. Dostajesz opis po ludzku: co działa, co zaraz padnie, co naprawimy i za ile, a czego nie warto ruszać. Każda późniejsza zmiana daje się cofnąć. To warunek, nie obietnica. Niektórych zamkniętych systemów nie obsługujemy — powiemy to na pierwszej rozmowie i podpowiemy, kto się tym zajmuje.
Stała cena za audyt, znana zanim powiesz tak.
Audyt kosztuje stałą kwotę zależną od wielkości tego, co masz. Bez „to zależy” rozciągniętego na trzy spotkania. Po naprawie większość klientów zostaje na niewielkiej stałej opiece: hosting, aktualizacje, drobne poprawki, odbierany telefon. Nudne. Nudne jest dobre.
Gadamy?
To, co wybrałeś, jest już w wiadomości. Nie musisz się powtarzać ani niczego formalnie opisywać.